PROJEKT DOMU W ZABUDOWIE SZEREGOWEJ
PROJEKT DOMU W ZABUDOWIE SZEREGOWEJ
Pochylmy się na chwilę nad realizacją projektu w Ożarowie Mazowieckim.
Klienci… Wyobraźcie sobie klasycznego inżyniera- dokładnego, uporządkowanego, logicznego w sposobie bycia i myślenia. Ta para to inżynierowie zarówno z zawodu, jak i z natury :)
Aż kusiło, by stworzyć pewien stylistyczny i graficzny „skos”. Delikatnie zaskoczyć, a jednocześnie przemycić w tym wszystkim schemat. Formalną logikę. Motyw wiodący!
Zacznijmy jednak od początku.
Założenia projektowe były dość oczywiste jak na młode, pracowite małżeństwo, które ceni sobie nade wszystko - i to w równych proporcjach: KLASĘ oraz WYGODĘ.
Ale są też takie, które potrzebują, by projekt objął całość już na starcie. Dla nich fragment bez decyzji to po prostu brak decyzji, a więc luka w projekcie. Bez dodatkowej filozofii i bez „drugiego dnia”. Uszanowałam to.
Przyjęłam również założenie, że dom ma być stosunkowo łatwy do sprzątania. Kompromisem w zamian za piękne wystawki z kwiatami, zdjęciami czy bibelotami z podróży (które mają wyłącznie cieszyć oko) stały się błyszczące powierzchnie, eleganckie wykończenia mebli oraz akcenty z taflami luster.
archiwum prywatne inwestorów :)
projekt i zdjęcia: architekt wnętrz Maja Bielecka, widok na strefę wejścia
Dekoracje, które były szczególnie mile widziane, to tapety i sztukaterie. Coś graficznego, stałego i niepodważalnie będącego integralnym elementem wnętrza.
Wszystko miało być harmonijne, spójne, spokojne. Raczej bez abstrakcji i zaskoczeń- z tym jednym, kontrolowanym szaleństwem.
I właśnie tutaj pojawiło się moje ale…
Inwestor to bowiem prawdziwa złota rączka. Samodzielnie stworzył rękodzieło w postaci barku ze starej beczki. Pojawia się tu złota przecierka na stylizowanych okuciach, nieidealnie wyrównana struktura drewna, ślad pracy rąk. Beczka dziś i w projekcie stoi po prawej stronie salonu za stołem :)
Inwestorka z kolei jest oczarowana roślinami – trawą pampasową, kwiatami, naturalnymi dekoracjami. Celebruje ich obecność i ma wyraźny zmysł artystyczny.
To był detal zauważony niejako na marginesie. A jednak – niczym szpieg – sama dopisałam go do listy oczekiwań:
"Coś ze strukturą, coś bardziej niekontrolowanego, coś „innego”, niedoskonałego po ludzku, ale intrygującego."
projekt i zdjęcia: architekt wnętrz Maja Bielecka, widok na czoło ściany nad schodami
projekt i zdjęcia: architekt wnętrz Maja Bielecka, widok na czoło ściany nad schodami
W globalnej koncepcji miała dominować elegancja - spokojna, ultraelegancka i ciepła paleta barw. Bez zbyt miękkiego, kobiecego sznytu. Natomiast w graficznym, perfekcyjnym designie musiał pojawić się pewien stylistyczny twist.
Drobne przesunięcie. Fragment nieco zbyt surowy. Przetarcie. Pęknięcie w idealnym porządku.
Tak, by całość stała się odrobinę bardziej… ludzka. Ciepła. Naturalna. Jakby z przymrużeniem oka – jako balans pomiędzy precyzją a człowiekiem, pomiędzy kontrolą a zabawą :)
W ten sposób pojawiły się przesunięcia i lekka gra formą. Prostokąty wyskakujące z ramek. Linearne - tylko na pierwszy rzut oka niby przypadkowe podziały. Niczym wątek w fabule: czasem zaczynają się subtelnie, by po chwili decydować o świetle, podziałach i kierunku rozwoju kolejnych przestrzeni.
Ten projekt to historia o zabawie światłem i strukturą tak porządną, solidną i logiczną, że mnie, jako artystkę z natury aż kusiło jak dziecko, by postawić nogę i lekko zachwiać jednym z fundamentów :)
Z przekory. Dla zabawy. Dla zaskoczenia i wizji.
Bo właśnie tak one powstają - z myśli abstrakcyjnych. Nie z tego, co znamy i „wypada”, lecz z tych idei, które dają mi w projektowaniu największą frajdę.
.jpg)
bardzo ciekawi projekt
OdpowiedzUsuń